Magia

Nie po raz pierwszy (i zapewne nie ostatni) jest tak, że kończę swoje nowe "dzieło", zakładam je i myślę: "nie oddam! Nie mam mowy! Będzie tylko moje!":) Oczywiście po chwili emocje opadają, "dzieło" odkładam do pudełka z rzeczami na kiermasze i biorę się za dzierganie identycznego cacka dla siebie:)

Po niemal roku doświadczeń stwierdzam również, że moja biżuteria ma moc odmieniania oblicza kobiet. Bynajmniej nie piszę tego z zarozumialstwa. Może nawet wolałabym, żeby kolczyki leżące na stoisku robiły takie samo wrażenie, jak założone na uszy (pewnie sprzedawałabym ich więcej, bo wiele pań nie ma odwagi ich zmierzyć). Ale to chyba naprawdę tak jest, że każda rzecz, jaką się wytwarza, jeszcze zanim zostanie ukończona, już na przypisanego dla siebie właściciela. Bo jak wytłumaczyć fakt, że gdy kobietka podchodzi do mojego kramiku, wybiera te jedne z wielu kolczyki, zakłada je i... jej twarz się odmienia, a kolczyki stają się jeszcze piękniejsze.
To magia!

A dziś drobiazgi, które na razie wędrują do pudełka z rzeczami na kiermasze, a ja zaraz siadam do wydziergania takich samych dla siebie:)

Wrzosowe sztyfty oraz kolczyki na biglach, wykończone posrebrzanymi kuleczkami. Wykonane oczywiście techniką haftu koralikowego.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz