Świąteczny kierat

Czas świątecznego kieratu uważam za rozpoczęty. W prawdzie od jakiegoś czasu "świąteczna gorączka" oznacza dla mnie coś innego niż uganianie się za prezentami (oznacza duuużo pracy na kiermaszach), ale jednak nie sposób uniknąć tłumów szturmujących sklepy.

W ostatni weekend Krzysiek i ja byliśmy zmuszeni pojechać do jednego z centrów handlowych na zakupy. Zasadniczo omijamy takie miejsca w dni wolne, bo wiemy doskonale, co tam się wtedy dzieje. Tym razem była to jednak jedyna okazja, by zaopatrzyć się w supermarkecie. No i przeżyliśmy szok, w osłupieniu patrząc na korek na parkingu podziemnym. Dobre pół godziny stania i ani wjechać dalej i zaparkować, ani wyjechać i zwyczajnie uciec.
Gdy w końcu dostaliśmy się na poziom sklepów, porwała nas fala ludzkich istnień. "A więc to już..." pomyślałam, uświadomiwszy sobie, że przyszedł czas najwyższej gotowości i haftowania kolczyków i wisiorów na grudniowe, świąteczno-sylwestrowe szaleństwo.

I uwierzcie mi, jakże jestem szczęśliwa, że część prezentów mam już kupionych (bo książki zawsze kupuję wcześniej), a w resztę zaopatrzę się u znajomych rękodzielników - bez hałasu, ścisku i męczącego gwaru, za to w spokoju, pięknym otoczeniu i przyjaznej atmosferze.




Kolczyki. Haft koralikowy.

1 komentarz: