W obronie różu

Róż, róż, róż... Uwielbiam róż - i to wcale nie pudrowy i stonowany, ale intensywny, ciepły i pełen pasji.
Nie znam zbyt wielu kobiet (oprócz mnie), które noszą ubrania czy dodatki w takim kolorze. "Nie mam odwagi" słyszę często, choć oczy błyszczą, bo - to żaden wstyd - różowy bardzo się podoba.
Widziałam też dziesiątki przypadków, gdy kobieta mierzy różowe kolczyki i nagle, jej zmęczona twarz, nabiera młodzieńczych rumieńców, spojrzenie staje się bystre i uwodzicielskie a usta kusząco soczyste. To jest właśnie moc różu. To kolor, który - w odpowiednich proporcjach - pasuje większości kobiet. Niestety, odkąd wymyślono białe kozaczki, okrył się złą sławą i niejednokrotnie budzi niezbyt pochlebne skojarzenia.
Ja jednak, na przekór stereotypom, będę promować intensywny różowy. Tutaj i tutaj możecie zobaczyć jego wieczorowe zastosowanie. I, odwagi! Nie musicie zaczynać od potężnej kolii, zacznijcie od czegoś małego. Jestem przekonana, że się zakochacie:)



Kolczyki. Haft koralikowy. Koraliki, kryształki, dżety.

3 komentarze:

  1. Przeglądnęłam cały Twój blog i jestem pod ogromnym wrażeniem Twoich umiejętności, pomysłów i doborem kolorów. Mimo iż od różu wolę fiolet, to Twoje prace w tym kolorze mają swój niepowtarzalny urok.
    Będę częściej zaglądała :)

    OdpowiedzUsuń